poniedziałek, 25 sierpnia 2014

mniejsza stopa

       Hej, dzisiaj szybki post na temat chudnięcia. Kiedy ważyłam 67kg, a nawet, kiedy ważyłam 60, miałam stopę rozmiar 40, czasami 41. Zawsze było to moim kompleksem, bo wolałam po prostu mieć mniejsze stopy. Ale byłam przekonana, że nie da się nic z tym zrobić.

       Wczoraj byłam w kilku sklepach, żeby wybrać buty i okazało się, że mam rozmiar 39. Jesienne botki sprzed roku, które odkopałam i przymierzyłam, są ciut za luźne - rozmiar 40. Więc tak, jeśli chudniecie, to chudną również stopy. Minimalnie co prawda, ale ponoć zmienia się układ kostny czy coś o:

       W sumie to mój kolejny, głupi powód do radości, hahah :D


niedziela, 24 sierpnia 2014

dzień dwudziesty dziewiąty

       Pogoda była paskudna, a moje wahania nastrojów - jeszcze gorsze. Godzinę temu byłam chodzącym szczęściem, ale późne popołudnie spędziłam na płakaniu w łóżku i nielubieniu świata.

       Zawartość żołądka:
(wszystko słodzone cukrem)
- zielona herbata z trawą cytrynową
- herbata z dzikiej róży
- czerwona herbata
- kubek bardzo słabego, domowego cappuccino
- pół kartonu sojowego mleka czekoladowego
- jeszcze więcej herbaty

       Odmówiłam:
- krówek, w czterech smakach (mama zawsze kupowała jeden smak raz na dwa miesiące ale tym razem wzięła kakaowe, orzechowe, śmietankowe, waniliowe... dzięki, naprawdę)
- owoców
- gołąbka z ziemniakami
- kanapek na śniadanie
- jogurtu jagodowego (na dole zwykły jogurt, na górze jagody takie fajne)
- ciasta
- ryżu z kawałkami kurczaka w sosie pieczarkowo-śmietanowym (za jakie grzechy ;-;)

       Pewnie jeszcze będę coś tam piła wieczorem, ale to będzie raczej sama herbatka. Zapiszę też swoje wymiary na 24 sierpnia: waga - równe 53kg; udo - 50cm, pośladki - 91cm, talia - 62cm, pod biustem - 71cm, cycki - 87cm. Centymetr jakoś tak sam wpadł mi w ręce.


zatrucie kawą

       Wczoraj nie piłam żadnej kawy i dużo mniej słodziłam. A to dlatego, że miałam detoks. W piątek, a raczej już w sobotę w nocy obudziłam się koło 2 i strasznie mnie mdliło. Zaczął mnie boleć żołądek, aż w końcu zwymiotowałam mlekiem z miodem, które piłam przed snem. Nie miałam pojęcia czemu, byłam przerażona. Zrobiło mi się zimno, cała dygotałam, ale w środku wszystko mnie skręcało i paliło. Serce zaczęło mi bardzo szybko bić i nie mogło się uspokoić przez pół godziny. Siedziałam, piłam gorącą wodę (mama mi kazała wypić, bo to ponoć pomaga), płakałam ze zmęczenia i bólu i próbowałam nie zwymiotować, chociaż i tak miałam już całkowicie pusty żołądek. Po godzinie udało mi się wypić te pół kubka ciepłej wody i położyć z powrotem do łóżka. Zasnęłam, ale po chwili znów się obudziłam i zwróciłam całą wodę. Wtedy przestał boleć mnie żołądek i spokojnie poszłam spać. Obudziłam się następnego dnia całkiem żywa.

       Bardzo się bałam przez cały czas, że konieczna będzie wizyta u lekarza w sobotę, albo nawet wzywanie w nocy karetki. Naprawdę, to była jedna z najgorszych nocy w moim życiu. Czułam się tak źle i nic nie mogłam na to poradzić. I bałam się, że to przez głodówkę. Że pojedziemy do lekarza, wszystko wyjdzie na jaw, podłączą mnie do kroplówki czy coś...

       Następnego dnia rozmawiałam o tym ze znajomą i ona powiedziała mi, od czego tak się stało - to zatrucie kawą. W sumie to logiczne, podrażniony żołądek, przyspieszone bicie serca, niepokój mdłości. Poprzedniego dnia wypiłam cappuccino i dwie kawy, tak więc na 90% poznałam już przyczynę.

       Teraz muszę zrobić sobie kilkudniowy detoks od kawy. Może niedługo skusze się na bardzo lekkie cappuccino, składające się w 90% z mleka. Ale z mocną kawą z ekspresu muszę się na razie pożegnać.


dzień dwudziesty ósmy

       Wczoraj ostatni raz byłam w pracy. Został mi wolny tydzień wakacji i nie mam pojęcia jak go wykorzystać. Wiem tylko, że bardzo szybko mi zleci :c Wrzucam bilans z wczoraj.

       Zawartość żołądka:
-woda gazowana (ok. 0,5l)
- łyk coca coli (zwykłej)
- herbata z cukrem
- herbata z sokiem malinowym i miodem
- duży kubek ciepłego mleka z cukrem pudrem i cynamonem
- prawie całe somersby (to w ramach nagrody za trzy tygodnie pracy)

       Odmówiłam:
- serka waniliowego
- śniadania, obiadu, kolacji
- obiadu w pracy
- jogurtu jagodowego (mniam)
- czekoladek
- słonych paluszków
- kanapek z pastą jajeczną

       Nie piłam kawy, bo muszę sobie zrobić od niej detoks. W kolejnym poście wyjaśnię czemu.

       Trzymajcie się chudo x